Przyjmował zamówienia pasażerów, rozpoczynał trasę, aż w końcu zatrzymywał taksówkę i żądał od swoich ofiar oddania wartościowych przedmiotów. Gdy jednak przerażeni pasażerowie odmawiali — tracili życie. Działał w nocy i zawsze w pobliżu swojego domu. "Krwawy taksówkarz" z Rosji w 2007 r. został skazany na dożywocie, ale jego zbrodnie na długo wstrząsnęły Moskwą.
Aleksander Elistratow znany także jako "krwawy taksówkarz" z początku prowadził normalne życie. Mimo iż wielokrotnie był skazywany za drobne rabunki, kradzież oraz nielegalne posiadanie broni, wśród sąsiadów nie wyglądał na człowieka niebezpiecznego. Rosjanin po latach wędrówki w 1990 r. zdecydował się wrócić do kraju, a dokładnie do Moskwy, gdzie związał się z kobietą, z którą miał dwoje dzieci. Ich małżeństwo szybko się rozpadło, mimo to wciąż stwarzali pozory "zgodnej rodziny".
50-latek nie należał do grona osób zamożnych. W 2005 r. zdecydował się dorabiać jako "taksówkarz". Wówczas pod fałszywym nazwiskiem zakupił starego i zardzewiałego fiata VAZ-2101, co pozwoliło mu na rozpoczęcie nielegalnego interesu. Aleksandr Elistratow woził pasażerów jedynie wieczorami i nocą, zabierając ich głównie z pobliża swojego domu. Nie każdy jednak padał ofiarą jego ataków. Do samochodu wpuszczał zazwyczaj osoby, które według niego na pierwszy rzut oka wyglądały na "bogatych".
Jednak na zakupie samochodu się nie skończyło. 50-latek zdecydował się również nabyć broń, którą po zakupie ukrywał pod swoim siedzeniem. Gdy podczas kursu podejrzewał, że pasażer może mieć przy sobie wartościowe przedmioty — przystępował do ataku.
Jego taktyka była prosta. Podczas kursu zatrzymywał pojazd w zaciemnionej okolicy, wyciągał broń i celował nią w kierunku pasażera. Gdy ci odmawiali oddania swoich rzeczy, natychmiast byli rozstrzeliwani.
Pierwszym celem taksówkarza w kwietniu 2005 r. był Timofiej Topolew-Soldunow. Mężczyzna, wsiadając do taksówki, nie spodziewał się, że podróż zakończy się groźbą broni. Elistratow, po sprawdzeniu jego teczki, wyrzucił pasażera z samochodu, zabierając mu rzeczy o wartości 34 tysięcy rubli. Topolew-Soldunow miał szczęście, że przeżył – kolejna ofiara nie miała już takiej szansy.
Tragedia miała miejsce w październiku tego samego roku, kiedy pracownica kawiarni wsiadła do samochodu Elistratow. Przy sobie miała tygodniową wypłatę w wysokości 40 tysięcy rubli. Kiedy odmówiła oddania mężczyźnie pieniędzy, została zastrzelona. Jej ciało znaleziono później przy drodze. Podobny los spotkał inną kobietę, która zginęła od strzału z bliskiej odległości, gdy próbowała zaoszczędzić na taksówce, korzystając z usług mordercy.
Jednak jednym z najbardziej dramatycznych przypadków był atak na trenera karate Artaka Petrosjana. Taksówkarz postrzelił go, a następnie porzucił na ulicę. Mimo późniejszych walk lekarzy, jego życia nie udało się uratować z powodu rozległych ran na ciele.
Łącznie z rąk Elistratowa brutalnie zginęło 6 osób. Jednak nie wszystkie jego ofiary straciły życie. Jedną z osób, której udało się uratować z rąk oprawcy była Ludmiła Błochina, która po oddaniu pieniędzy wyskoczyła z samochodu. Z kolei Anna Kuzniecowa, mimo postrzału i brutalnego wyrzucenia z pojazdu, przeżyła dzięki swojej szybkiej pomocy medycznej.
Ostateczny koniec działalności Elistratow nastąpił 15 stycznia 2007 r., gdy jego pasażerem został Andriej Żukow. W trakcie kursu mężczyzna został postrzelony w brzuch, jednak zdołał wyskoczyć z samochodu i zwrócić uwagę przejeżdżającego radiowozu. Taksówkarz próbował uciec, ale po krótkim pościgu został zatrzymany przez policję. Niestety, poszkodowany pasażer również zmarł z powodu odniesionych obrażeń.
Podczas śledztwa Aleksandr Elistratow przyznał się do sześciu zabójstw i kilku napadów, choć przed sądem starał się umniejszyć swoją winę, twierdząc, że śmierć Żukowa była przypadkowa. Oskarżonego uznano za w pełni poczytalnego, a jego agresywne zachowanie, nawet podczas procesu, tylko potwierdziło tę diagnozę. Seryjny morderca został skazany na dożywocie.
Dowiedz się jeszcze więcej. Sprawdź najnowsze newsy i bądź na bieżąco
2025-08-01T04:30:49Z